Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beauty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 lipca 2014

Manualne oczyszczanie twarzy.

Witajcie :)

Dzisiaj wracając od kosmetyczki pomyślałam, że może warto zrobić post o oczyszczaniu twarzy i oto on :) Oczyszczanie manualne wykonuje się w każdym salonie kosmetycznym. Zabieg polega na usunięciu zaskórników i zanieczyszczeń znajdujących się pod skórą. Pewnie te z Was, które nie chodzą na takie zabiegi do kosmetyczki powiedzą, że to strata czasu i pieniędzy, bo przecież samemu w domu możemy też sobie oczyścić cerę. I owszem w domu używam wielu kosmetyków do oczyszczania, zawsze się staram, żeby moja cera była w dobrej kondycji, ale nie jestem w stanie wielu rzeczy zrobić sama i boję się też sama wyciskać zaskórniki.

Etapy oczyszczania:

Etap 1 - Demakijaż. Nie musimy wychodzić z domu bez makijażu, ani niczego zmywać przed przyjściem do kosmetyczki, gdyż zawsze na początku wykonywany jest dokładny demakijaż twarzy.

Etap 2 - Peeling, usuwa zrogowaciały naskórek i wygładza.

Etap 3 - Kosmetyczka nakłada preparat o działaniu rozmiękczającym i na kilkanaście minut kieruje na twarz strumień pary, rozszerza to pory oraz wzmacnia działanie preparatu.

Etap 4 - Następnie najbardziej nieprzyjemny etap, kosmetyczka poprzez uciskanie usuwa zaskórniki. Zdarza się, że niektóre niedoskonałości trzeba usunąć poprzez delikatne nacięcie, co może niektórym sprawiać ból, dla mnie jest to znośne ;) Po usunięciu zaskórników powinien być zaaplikowany krem łagodzący zaczerwienienia.

Etap 5 - Kolejny etap jest często pomijany, jest to d'arsonwalizacja. Jest to zabieg wykonywany specjalnym urządzeniem, które wytwarza prąd wielkiej częstotliwości. Pod wpływem tego prądu w tkance wywarzana jest minimalna ilość ciepła. Po tym zabiegu skóra jest uspokojona, jest to także rodzaj masażu i dezynfekcji za pomocą ozonu.

Etap 6 - Teraz możemy się już relaksować. Kosmetyczka nakłada nam na twarz maseczkę, odpowiednio dobraną do naszej cery.

Etap 7 - Na  koniec kosmetyczka zmywa maseczkę za pomocą kojącego toniku i nakłada krem odpowiedni dla naszej skóry.

Ja jestem bardzo zadowolona z oczyszczania, po tym zabiegu zauważam wyraźną poprawę jakości cery, ujednolicenie kolorytu, lepsze nawilżenie. Dodatkowo skóra jest gładka i rozświetlona.

Wiele razy czytałam, że po oczyszczaniu przez kilka dni dziewczyny nie wychodzą z domów, bo są całe czerwone i wszystko je boli. I tu warto zaznaczyć, że wszystko zależy od kosmetyczki. Polecam chodzenie do dobrych i sprawdzonych gabinetów, ja po wizytach u swojej kosmetyczki spokojnie mogę wyjść na ulicę i wrócić do domu, nic mnie nie boli i nie jestem czerwona.

Czas trwania takiego zabiegu to z reguły około 1,5 godziny. Ceny są różne w zależności od gabinetu, zaczynają się już od 80 zł

Chodzicie na oczyszczanie do kosmetyczki? Jakie macie doświadczenia? ;)
Enjoy! :)

wtorek, 10 czerwca 2014

Truskawkowe szaleństwo.

Witajcie kochane ! :)

Nadszedł mój ulubiony okres w roku, kiedy codziennie po południu udaję się na ryneczek po truskawki! Żadne inne nie smakują mi tak bardzo jak nasze rodzime polskie :) Zawsze jem je, bo mi smakują. Uwielbiam je zwłasza w koktajlach, które królują u mnie przez cały rok. Nigdy nie zastawnawiałam się nad ich właściwościami, ani nad witaminami jakie mają, ale postanowiłam to zmienić i podzielę się dzisiaj z Wami ciekawostkami na temat truskawek.

Witamina C
Zawsze myślałam, że cytrusy są najlepszymi źródłami witaminy C, dopóki nie dowiedziałam się, że to truskawki mają jej w sobie więcej! Jak wiemy witamina C jest podstawą dbania o odporność, z którą ja mam ogromne problemy, zatem czemu nie pomóc sobie pysznymi truskawkami? :)

Żelazo
Jako, że mam podejrzenia anemii zwracam szczególną uwagę na zawartość żelaza w produktach. I tak dowiedziałam się, że żelazo znajduje się w truskawkach. Żelazo wpływa korzystnie na bardzo wiele rzeczy, pomaga zwalczać mnóstwo chorób i jest świetne w kwestiach urodowych, pomaga utrzymać kondycję naszych włosów i cery, więc kiedy macie z nimi problemy sięgajcie po.. truskawki :)


Fitocydy
Może niektórym ta nazwa nic nie mówi. Mnie kiedyś też, ale są sto składniki o właściwościach bakteriobójczych. Niezwykle ważne przy stanach zapalnych jamy ustnej. Dla mnie są ważne ze względu na moją nieustającą walkę z aftami. 


Wapń i fosfor
Są ważne dla wzmacniania kości i zębów, a dodatkowo poprawiają pracę mięśni.  Co więcej, poprzez spalanie tłuszczów owoce te posiadają właściwości odtruwające i oczyszczające.


Leczenie cukrzycy

Ostatnio wyczytałam, że pół kilo truskawek obniża poziom cukru i od tamtego czasu mój tata codziennie je truskawki i czuje się lepiej. Miejmy nadzieję, że działa na dłuższą metę :)


Uroda
Truskawki wykorzystuje się też w kosmetyce. Świetnie działają na przebarwienia skory i są często wykorzystywane w maseczkach domowej roboty. w kosmetykach wyciągi z truskawek działają odżywczo, kojąco i bakteriobójczo. A jedząc truskawki odżywiamy nasze ciało od środka :)


A teraz moja ulubiona forma spożywania truskawek :)



Koktajl zdrowy i smaczny, jest dla mnie świetnym zamiennikiem słodyczy. Ostatnio robię go prawie codziennie. Przygotowanie jest śmieszny proste, umyte truskawki wrzucam do blendera, dodaję kefir lub maślankę i włączam na chwilkę blender. Oczywiście składniki dodajemy wg uznania, gdy mamy kwaśnie truskawki możemy dodać cukru. 

Lubicie sezon truskawkowy? ;)
Enjoy! :)

niedziela, 8 czerwca 2014

Zmieńmy się do wakacji ;)

Hej kochane :)

Dawno mnie tu nie było, ostatni post pojawił się już prawie 2 tygodnie temu. Nie mam pojęcia jak to zleciało! Ostatnio wiele spraw mnie goniło i miałam mnóstwo do zrobienia, więc trochę zaniedbałam bloga. Teraz jednak wracam z nową energią i nowymi pomysłami :) Za oknem nareszcie fajna pogoda, chociaż nie obędzie się bez narzekania, więc jak dla mnie za gorąco! Ale lepsze to niż deszcze i mrozy, więc z dwojga złego.. niech lato utrzymuje się jak najdłużej! :)

Jeżeli już mowa o lecie.. Do wakacji niecały miesiąc, niewiele ponad 20 dni. Ostatni dzwonek, żeby zacząć zmieniać swoje ciało do lata. Mnie nigdzie się nie śpieszy, zapewne całe lato spędzę w mieście, ale chcę dobrze się czuć we własnym ciele. Nie osiągnę tego bez dobrego planu, więc teraz Was wtajemniczę ;)

Moją słabością są słodycze., makarony i pierogi. Wytrzymam bez fast food'ów, ale bez tych wymienionych rzeczy nie. Przynajmniej tak mi się wydaję. Czytam obecnie książkę Beaty Pawlikowskiej "W dżungli podświadomości" i spróbuję wygrać sama ze sobą! A zatem mój plan:

Od dziś do końca czerwca wykluczę ze swojego jadłospisu następujące produkty:
- słodycze (wszelkiego rodzaju)
- fast food'y
- makarony
- pierogi
- dania gotowe (w tym sosy ze słoika)

Dodatkowo aktywność fizyczna:
- ćwiczenia min. 3 razy w tygodniu po godzinie

Mój mały plan wdrażam w życie i zobaczymy jak mi wyjdzie :)
Trzymajcie kciuki, a może któraś z Was do mnie dołączy? ;)
Enjoy! :)

sobota, 24 maja 2014

Max Factor False Lash Effect Waterproof.

Hej ;)

Dzisiaj mam dla Was recenzję tuszu do rzęs firmy Max Factor, a dokładniej słynnego False Lash Effect w wersji wodoodpornej. Na początek informacje od producenta:
"False Lash Effect to tusz dający efekt sztucznych rzęs, pogrubiający i wydłużający, z innowacyjną szczoteczką zawierającą 50% więcej włosków. Tusz nadaje rzęsom wygląd rzęs doklejanych, dodaje nawet do 600% więcej objętości w porównaniu z rzęsami nie umalowanymi tuszem. Podkreśla głębię oczu i nadaje im intensywności. Tusz idealnie pokrywa rzęsy, unosi je do góry, nie skleja oraz nie zostawia nieestetycznych grudek.
Zawiera polimery, które sprawiają, iż tusz jest odporny na wodę. Tusz posiada szczoteczkę iFX, która została zaprojektowana tak, aby równomiernie pokrywać rzęsy tuszem i docierać do najdrobniejszych włosków w kącikach oka. W efekcie makijaż przy użyciu tej maskary idealnie podkreśla rzęsy, zwiększa ich objętość i precyzyjnie je rozdziela, dzięki czemu oczy zyskują wspaniałą oprawę."


Jeżeli chodzi o moją opinię to muszę przyznać, że jestem nim bardzo rozczarowana. Kupiłam go skuszona opiniami koleżanek i świetnymi recenzjami w internecie, ale mnie zawiódł. Cieszę się, że nie kupiłam go w cenie regularnej, bo żałowałabym straconych pieniędzy, co prawda teraz też żałuję, ale troszkę mniej ;) Wybrałam wersję wodoodporną, ponieważ wersje zwykłe były dla mnie zbyt suche, a ja wolę bardziej mokre tusze, ale do tego wrócę też później :)

Na początek może o plusach:
+ tusz ma fajne opakowanie, kształt i kolor 
+ duża pojemność ok.13ml
+ szczoteczka
+ nadaje głęboki czarny kolor

Minusy:
- tusz naprawdę jest wodoodporny, nie mogę go zmyć nawet dwufazowymi płynami do demakijażu, dosłownie nie do zdarcia, przez co niszczy rzęsy i więcej ich wypada
- nie daje efektu sztucznych rzęs, po nałożeniu więcej niż 2 warstw daje efekt owadzich nóżek
- kupiłam ten tusz bo był mokry i pomimo, że leży już miesiąc nie zaczął wysychać i powiniem to być plus, ale na rzęsch tusz strasznie długo wysycha, przez co podczas malowania często przy otwieraniu i zamykaniu oka znajduje się na powiekach
- ciężko maluje się nim rzęsy
- noszę soczewki i jest to jedyny tusz, który niby się nie osypuje, ale po zdjęciu soczewek widzę małe kropeczki z tuszu na nich
- podrażna oczy

Jak widzicie moja opinia jest dość krytyczna. Ktoś może mi zarzucić, że pewnie nie umiem stosować tego tuszu, że za wiele wymagam i za bardzo narzekam. Ale ja maluję rzęsy już parę lat i wiem jak to robić, potrafię operować wieloma tuszami i wieloma szczoteczkami i False Lash Effect to pierwszy z którym miałam takie problemy. Moim zdaniem tusze MF po prostu się zepsuły. Pamiętam, że kiedyś moja mama uwielbiała maskarę 2000 Calorie, zawsze miała go w kosmetyczce, ale już ponad rok temu go 'rzuciła'. Sama używałam kiedyś tego tuszu i początkowo byłam zachwycona, ale po jakimś tygodniu tusz był strasznie suchy, ciężko wybierało sie go z opakowania, a po 2 tygodniach nie malował rzęs, a czesał! Dzisiaj jak często zauważam tusze Max Factor'a są suche już w drogeriach.
Dla mnie kultowy False Lash Effect to strata czasu, pieniędzy i rzęs. Użyłam go tylko parę razy i wiem, że już więcej tego nie zrobie. Po 2000 Calorie byłam sceptycznie nastawiona do tuszy tej firmy, przełamałam się i żałuje, ale człowiek uczy się na błędach. Ja już wiem czego nie kupować :)

Używałyście kiedyś tego tuszu? Jakie macie o nim opinie? 
Enjoy! :)

- nie pogrubia, tylko lekko wydłuża

piątek, 9 maja 2014

Odkryj w sobie gwiazdę z Biedronką.

Hej :)
Dzisiaj wstąpiłam do Biedronki na małe zakupy kosmetyczne. Co prawda nie potrzebuję teraz zbyt wielu kosmetyków, dlatego skusiłam się tylko na najciekawsze rzeczy :)


Peeling i masło do ciała Bielenda o zapachu arbuza za 5,99zł :) Arbuz to mój ulubiony owoc, więc nie mogłam przejść obojętnie obok tych cudnie pachnących kosmetyków ;)


Regenerujący krem do rzęs na noc i aktywne serum do rzęs na dzień L'biotica za 7,99zł :) To mój pierwszy kontakt z tymi produktami, ale może ktoś już z nich korzystał? :)

Niczego więcej obecnie nie potrzebuję, ale oferta Biedronki jest dużo szersza. Może Wy także skusicie się na coś :) Całość możecie zobaczyć tutaj - KLIK.

Enjoy! :)

Maybelline The Colossal Volum' Express 100% Black Mascara.

Hej :)
O kosmetykach marki Maybelline słyszałam wiele dobrego jak i złego, a kultowy żółty Colossal można albo kochać albo nienawidzić. Od dawna szukam mojego tuszu idealnego, a idąc do drogerii bo ten właśnie, nie spodziewałam się, że po krotkim czasie skradnie moje serce! :)



Producent obiecuje precyzyjne rozdzielenie, kolosalne pogrubienie, dzięki nowej formule nasyconej kolagenem oraz intensywny efekt mocnej czerni.

Jeżeli chodzi o mnie poszukuję tuszu, który przede wszystkim ładnie rozdziela rzęsy, wydłuża i pogrubia. Lubię mocny efekt, głęboką czerń i dlatego zdarza mi się nakładać wiele warstw, dlatego mój tusz nie może sklejać rzęs. Kupiłam ten tusz gdy szukałam tańszego zamiennika dla L`Oreal False Lash Wings Mascara.



Według mnie mascara Maybelline jest ... IDEALNA !
+ Precyzyjnie rozdziela każdą rzęsę, nawet po nalożeniu wielu warst nie sklejają się, co niestety robią inne tusze. Ma wygodną w użyciu szczoteczkę, gruba, z długimi włoskami, poradzą sobie z nią nawet osoby początkujące :)
+ Genialnie wydłuża! Lubię, gdy rzęsy sięgają aż po moje brwi, nie mogłam tego osiągnąć żadnym innym tuszem :)
+ Pogrubienie. Rzęsy są dużo grubsze, tak jak obiecuje producent.
+ Intensywnie głęboka czerń jaką osiągamy tym tuszem jest niesamowita! Zdecydowanie 100% Black :)
+ Wszystkie moje koleżanki uważają, że używam zalotki, a to tylko ten tusz. Ładnie podnosi rzęsy.
+ Zwiększa objętość. Rano mam wrażenie, że rzęs jest mało, ale po użyciu od razu jakoś ich więcej.
+ Wydajność. W opakowaniu mieści się 10,7ml, co przy moim ciągłym malowaniu wielu warstw wystarcza na około 4 miesiące.
+ Tusz jest mokry, na początku gdy go kupiłam był wręcz zbyt mokry i swoje musiał odleżeć, ale takie właśnie lubię najbardziej.
+ Cena i dostępność. Tusz możemy kupic w granicach 20-30zł w zależności od tego, gdzie kupujemy.
Dostępny w większości sklepów i drogerii.

Teraz minusy.. gdy ich szukałam okazało się, że znalazłam tylko jeden :)
- Tusz w ciągu dnia się osypuje, nie jest to oczywiście efekt pandy, ale zdarza się, że inni zauważają, że się osypał.

Jestem właśnie na końcu drugiego opakowania tego tuszu, pierwsze kupiłam pod koniec zeszłego roku. Jestem z niego naprawdę zadowolona i z pewnością będę do niego wracać. Aktualnie testuję też inne maskary, więc po zużyciu obecnego Colossal'a zrobię sobię od niego przerwę. Zdecydowanie mogę go polecić wszystkim, którzy szukają tuszu wydłużającego i pogrubiającego, od jakiegoś czasu jest moim ulubieńcem i pewnie pozostanie na dłużej :)

Miałyście styczność z tą maskarą od Maybelline? Byłyście zadowolone czy wręcz przeciwnie? Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach :)
Enjoy! :)



wtorek, 6 maja 2014

Zakupowe szaleństwo w drogeriach ROSSMANN.

Witajcie :)

W ostatnich tygodniach będąc w drogeriach ROSSMANN na pewno zauważyłyście promocje na tzw. kolorówkę sięgające aż.. 49%!!!
Pewnie większość z Was na coś się skusiła, ja także nie byłabym sobą gdybym nie dała się ponieść małemu szaleństwu i nie odwiedziła pobliskiego ROSSMANN'a. I tak oto powiększyła się moja kosmetyczka (o czasami zbędne produkty;).

TYDZIEŃ PIERWSZY (22.04-27.04): podkłady, pudry, róże, bronzery i korektory



Podkład Maybelline Affinimat (02 Light Porcelain)
Baza Rimmel Stay Matte Primer (003)
Puder Bourjois Healthy Balance (53 Beige Clair - obecnie dla mnie trochę za ciemny, więc czekam na lato)
Puder Maybelline Affinitone (24 Golden Beige)


TYDZIEŃ DRUGI (28.04-04.05): tusze, cienie, kredki i eyelinery


Maskara Bourjois Twist Up The Volume
Maskara MaxFactor False Lash Effect Waterproof
Maskara Maybelline The Rocket Volum' Express
Kredka Rimmel Scandaleyes Kohl Kajal Waterproof (001 Black)


TYDZIEŃ TRZECI (05.05-11.05): szminki, kredki do ust, lakiery, produkty do pielęgnacji paznokci



Pomadka ASTOR Soft Sensation Moisturizing Lipstick (100 Delicate Mademoiselle)
Pomadka ASTOR Soft Sensation Moisturizing Lipstick (102 Sweet Camelia)


Obecnie testuję część z tych produktów, recenzji na pewno będzie można się spodziewać za jakiś czas na blogu :)

A jak tam Wasze zakupowe szaleństwo w drogeriach ROSSMANN? :)
Enjoy! :)




>